Podejście do wydatków to częsty temat dyskusji i sporów. W przypadku par, to także częsty powód do rozstania czy rozwodu lub decyzji o spisaniu rozdzielności majątkowej. Jest wiele obiegowych opinii na temat tego, kto lepiej nadaje się do zarządzania budżetem domowym. Wciąż jeszcze panuje stereotyp, że to mężczyźni są rozsądniejsi w tej kwestii. Czy na pewno? Przyjrzyjmy się temu zagadnieniu.

Pieniądze i kobieta

Jest oczywiście spora rzesza pań, które wydają pieniądze bez opamiętania, kupują w sposób kompulsywny, a kiedy budżet domowy podupada, wpadają w długi. Potem dalej pożyczają, aby spłacić wcześniejsze zobowiązania, ale nic z tego nie wychodzi, bo nadal kupują np. sterty ciuchów. To jednak jest mniejszość wśród damskiej części społeczeństwa. A dlaczego to zjawisko sprawia, że tak właśnie postrzega się kobiece finanse? Może dlatego, że takie katastrofy finansowe w damskim wydaniu są dość spektakularne, obnażają tą bardziej lekkomyślna stronę kobiecej natury no i są świetnym obiektem męskich żartów.

Tymczasem okazuje się, że zdecydowana większość kobiet jest daleka od takiego postępowania. Z badań, jakie przeprowadził Deutsche Bank wynika, że aż 61% kobiet zawsze wie ile ma w danej chwili pieniędzy na koncie. 78% pań na bieżąco kontroluje wydatki, a zakupy planuje rozsądnie. Mało tego większość ankietowanych rozpatruje swoje finanse w perspektywie 10 lat, starając się jak najlepiej zabezpieczyć budżet domowy na ten okres.

W wielu domach to właśnie panie zarządzają budżetem domowym, planują wydatki i powstrzymują finansową spontaniczność swoich partnerów. Wykazują sporą wstrzemięźliwość w wydatkach i okazuje się, że aż 40% kobiet aktywnych zawodowo nie korzysta z żadnych kredytów, a 23% decyduje się na pożyczki tylko w obliczu konieczności. Przeważnie służy to zaspokojeniu podstawowych potrzeb rodziny w przypadku problemów finansowych, rzadziej do zrealizowania spontanicznych pomysłów.

Męskie finanse

Męskie podejście do finansów jest zupełnie inne, co nie oznacza, że gorsze. Panowie mają inne priorytety w wydawaniu pieniędzy, ale również spory odsetek męskiej części społeczeństwa podejmuje zbyt lekkomyślne decyzje. Tyle, że rzadziej jest to zakup drogich butów czy koszuli, a częściej kolejna zmiana samochodu czy kolejny gadżet. Panowie też niechętnie odkładają na tzw. „czarną godzinę”, jedynie 42% ankietowanych jest w stanie wykonać taki wysiłek i to zazwyczaj za namową partnerki. Mężczyźni jeśli już oszczędzają to właśnie na realizację swoich pragnień elektronicznych czy motoryzacyjnych, ewentualnie na wczasy. Sprawy i finanse bieżącego budżetu domowego, ewentualny niepokój o płynność finansową kwitują męskim „jakoś to będzie”.

Jednak jest sfera finansowa, w której mężczyźni sprawdzają się zdecydowanie lepiej. To inwestycje i różnicowanie portfela. To oni dbają, aby ewentualny kapitał był pomnażany na różne sposoby i są skłonni do ryzyka, aby odnieść większą korzyść. Dzięki tym decyzjom bardzo często budżet domowy wzbogaca się o sumę, która pozwala potem na komfort i spokojną przyszłość.